Ferie w Domu Pełnym Kultury

Podczas tegorocznych ferii zimowych ekipa Stowarzyszenia Zielonego Puszczyka stanęła przed nowym i bardzo wymagającym zadaniem – zorganizowaniem jednego dnia ferii dla dzieci w Domu Pełnego Kultury w Staniątkach. Było to jeden dzień, ale był on tym bardziej wymagający, bo oceniać nasze działania miały dzieci. Rzeczą jasną jest, że mieliśmy więc do czynienia z wymagającymi i krytycznymi jurorami , a zależało nam, żeby wypaść jak najlepiej. Postawiliśmy na grę terenową, połączoną z wizytą w ogrodzie zakonnym Sióstr Benedyktynek, warsztaty kulinarne i plastyczne oraz pogadankę o zwierzętach .

W poniedziałkowy poranek w Domu Pełnym Kultury w Staniątkach zaczęło robić się coraz tłoczniej od dzieci. Zebraliśmy je wszystkich w jednym miejscu, bo okazało się, że pewien gawron o imieniu Matti pozostawił dla nich nagraną wiadomość i tak rozpoczęła się pierwsza zabawa. Nagranie od gawrona stanowiło wskazówki do rozwiązania zagadki. Z pomocą znalezionej przez dzieci mapy i pliku zdjęć udaliśmy się śladami Mattiego kolejno odnajdując i zaznaczając na mapie miejsca ze zdjęć. Pojawiły się też łamigłówki do rozwiązania, z którymi nasza czereda radziła sobie bardzo sprawnie. Nagrodą za poprawne rozwiązanie zadania było kilka sylab stanowiących rozwiązanie zagadki, o której mówił Matti. Wytyczne gawrona poprowadziły nas zakątkami wsi, aż ostatecznie dotarliśmy do ogrodu zakonnego sióstr Benedyktynek. Była to nie lada gratka, bo czekała tam na nas siostra Julia, która oprowadziła nas i pokazała różne zakamarki przedstawiając mieszkańców tego niezwykłego miejsca. Osiołek Michał, stado kur wygrzewających się na słońcu, kilka psów i koty, sporo ptaków nieustannie wzbudzały u dzieci uśmiechy na twarzach.

Ostatnie sylaby zostały zdobyte i można było wrócić do Domu Pełnego Kultury, gdzie przy herbacie z miodem, dzieci mogły spróbować rozwiązać całą gawronią układankę. Okazała się nią nazwa kolejnego do wykonania zadania, a zapowiadało się ono niezwykle smacznie. Wyszło nam bowiem: „ptasie mleczko”. Czym prędzej więc do kuchni!

Galaretka, bita śmietana, serek homo, herbatniki na blachę – każdy miał coś do zrobienia. I już wszystko w mig znalazło się w lodówce żeby stężeć. Można więc udać sie na piętro i pogawędzić chwilę o tym, co udało nam się zobaczyć podczas spaceru. Okazało się, że gawrony wcale nie są takie zwyczajne, jak nam się wydaje, że wiewiórki, które spotykamy to nie tylko nasze rodaczki, a bobry to świetni budowniczowie, którzy zainspirowali dzieci do zbudowania swojej własnej „domowej” tamy z puf.

Po chwili wytchnienia dzieci aż rwały się do zabawy. No to dwa ognie. Początkowo nasi podoopieczni grali sami, ale ekipa Zielonego Puszczyka nie wysiedziała za długo jako obserwator i zasiliła drużynę będącą w potrzebie. Co to był za mecz! Emocji co niemiara. Wracamy na górę, gdzie czekają już na nas warsztaty plastyczne.

Tematem pracy był zimowy pejzaż, a do dyspozycji dzieci miały tusz i atrament pędzelki i rurki, którymi tą czarną ciecz można było po kartce rozdmuchiwać. Wyszły piękne wierzby i topole, stada zimowych ptaków i krajobrazy. I nawet wszystkim udało się wyjść z tego czystą ręką.

A czy ptasie mleczko już gotowe? Tak! W sam raz na zakończenie naszych zajęć. Usiedliśmy razem przy stole i przy słodkim deserze mogliśmy podsumować cały nasz dzień w Domu Pełnym Kultury. A działo się przecież co nie miara! Udało nam się przejść całą trasę wg wskazówek Mattiego, rozwiązać wszystkie zadania, które dla nas zostawił, ptasie mleczko wyszło nam bardzo smaczne, dużo radości dały prace plastyczne, a do tego porozmawialiśmy sobie jeszcze o zwierzętach. Wydaje nam się, że to był naprawdę udany dzień!

Agnieszka Lisowska-Woś

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *