Obrączkowanie ptaków – takich warsztatów jeszcze nie było!

W sobotni lutowy poranek na Polanie Sitowiec, w pobliżu Puszczy Niepołomickiej, zaczęły pojawiać się kolejne osoby. Dzieci i dorosłych z każdą chwilą przybywało. Przy jednej z ław, pod wiatą, siedziały dwie postacie — jedna z nich notowała coś w zeszycie, a druga — trzymała w dłoniach małego ptaszka. Przy krawędzi stołu, na patyku, wisiało kilka bawełnianych, kolorowych woreczków — niektóre z nich się poruszały . Zaciekawione dzieci otoczyły ławę i z wyrazem zachwytu obserwowały kolorową bogatkę w rękach pana Jana. Janek Rapczyński oraz Julia Barczyk to ornitolodzy, przyrodnicy-pasjonaci, obrączkarze, którzy od wielu lat uczestniczą i organizują akcje obrączkowania ptaków, jak np. Akcja Carpatica, odbywająca się już od 20 lat w Beskidzie Niskim. Dzisiaj Julia i Janek, zaproszeni przez Zielonego Puszczyka, mieli pokazać dzieciom i dorosłym, na czym polega obrączkowanie ptaków.
Przygotowania do warsztatów rozpoczęliśmy kilka tygodni wcześniej. Na jednym z drzew na polanie ustawiliśmy karmnik. Co drugi dzień odwiedzaliśmy go i uzupełnialiśmy pokarm. Przez pierwsze dwa dni z karmnika nic nie znikało i nawet martwiłam się, czy ptaki zorientują się w istnieniu nowej jadłodajni wśród drzew. Jeśli nie – nie mielibyśmy pewności, w jakim miejscu ustawić w dzień obrączkowania sieci… Trzeciego dnia zaważyłam, że zniknął słonecznik — czyli sikory odkryły nową stołówkę. 🙂
W dzień warsztatów Julia i Jan rozpięli na długich tyczkach w pobliżu karmnika specjalne, bardzo delikatne nylonowe sieci. Już po chwili złapały się w nie pierwsze ptaki. Od tej pory, regularnie co około 30 minut Janek i Julia wizytowali sieci (towarzyszył im całkiem spory sznureczek zaciekawionych dzieci), bardzo ostrożnie wyciągali z nich ptaki, umieszczali każdego z osobna w kolorowym woreczku i wędrowali w stronę ławy pod wiatą, gdzie zorganizowany był nasz punkt obrączkowania. Jak wyglądało nasze centrum obrączkowania? Najważniejszy był zeszyt i długopis, gdzie notowano kolejne oznaczone ptaki. W pierwszej kolumnie tabeli wpisywano godzinę, potem numer obrączki, którą otrzymał ptak (znacznik zapina się na lewym skoku ptaka – czyli słabo umięśnionej część kończyny dolnej). W kolejnej notowano gatunek, status (czy ptak jest ponownie złapany, czy też obrączkowany po raz pierwszy), wiek, płeć, otłuszczenie, długość skrzydła. Obrączki wykonane są z metalu lub plastiku, a średnica znacznika jest różna, dostosowana do wielkości ptaka. Najmniejsze przeznaczone są dla mysikrólika i zniczka, niewiele większe dla sikor, których tego dnia zaobrączkowaliśmy najwięcej – około 40 osobników. Znacznie większą obrączkę otrzymała sójka, która była naszym najbardziej okazałym gościem. Całkiem dorodnie prezentował się też dzięcioł duży i średni. Dzieciom bardzo podobał się grubodziób. Zaobrączkowaliśmy także dwa kowaliki.
Dla dzieci szczególnie emocjonujące było wypuszczanie ptaka na wolność. Julka lub Janek pokazywali nam, jak należy to zrobić. Ta krótka chwila z małym, żywym stworzeniem, które najczęściej zwyczajni jesteśmy oglądać z pewnej odległości, dostarczała dzieciom niezapomnianych przeżyć. Janek cały czas opowiadał nam o ptakach — opisywał gatunki, tłumaczył, jak można rozpoznać płeć. Wiele mówił o samym obrączkowaniu – tłumaczył, czemu służy ta metoda naukowa. Janek uświadomił nam, że dzięki indywidualnej obrączce ptak może być rozpoznawalnym, można śledzić jego losy, pod warunkiem, że obrączka zostanie ponownie odczytana. Tę metodę badawczą stosuje się na świecie od końca XIX w. W Polsce w 1931 r. powstała pierwsza Stacja Badania Wędrówek Ptaków. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie, że jeszcze nie tak dawno temu ludzie nie zdawali sobie sprawy z tego, jak dalekie wędrówki podejmują ptaki, poszukując zimą warunków do przetrwania. Obrączkowanie jest główną metodą badania tych wędrówek.
Dane, które zostały tego dnia spisane w zeszycie, trafiają następnie do cyfrowej bazy danych. Jeśli kiedyś zdarzy się nam znaleźć, zaobserwować ptaka ze znacznikiem możemy przekazać te informacje za pomocą formularza na stronie http://ring.stornit.gda.pl/. Zebrane dane pomagają tworzyć historie danego ptaka.
W czasie trwania warsztatów na polanie cały czas płonęło ognisko, przy którym można było się ogrzać, zjeść rumianą grzankę czy pieczoną kiełbasę. Polana zagospodarowana przez Nadleśnictwo ma ogromne plusy — oprócz wiat i miejsca na ognisko kolejnym walorem jest ogromna łąka, po której mogły biegać dzieci. Dzięki temu każdy mógł tego dnia znaleźć coś dla siebie i był to dla nas naprawdę miły dzień.

Paulina Szelerewicz-Gładysz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *