Uwaga, robal! Warsztaty Akademii Zielonego Puszczyka

W majową sobotę odbyły się warsztaty – czwarte już spotkanie słuchaczy Akademii Zielonego Puszczyka, pod intrygującym tytułem „Uwaga, robal!”. O mikro mieszkańcach Puszczy Niepołomickiej w sali LAS opowiadał Igor Siedlecki, student biologii Uniwersytetu Warszawskiego, edukator przyrodniczy związany z Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Na stronie www.dzikaochota.pl przeczytamy, że Igor „zgłębia tajniki ekologii behawioralnej i entomologii, próbując nauczyć się jak rozmawiać ze zwierzętami”. Właśnie z Dziką Ochotą – inicjatywą kilku osób, których celem jest poszukiwanie w mieście zwierzęcego świata i pokazywaniem tej strony miasta innym – związany jest m. in. Igor Siedlecki. Bohaterami opowieści Igora były owady: – mali mieszkańcy pól, lasów, naszych podwórek i także miast.
Po wykładzie, który tak naprawdę był rozmową z dziećmi, ponieważ te do prowadzącego miały całą masę pytań, opuściliśmy LAS i poszliśmy do prawdziwego lasu. Tutaj czekały na dzieci liczne atrakcje, jak np. poszukiwanie małych leśnych żyjątek połączone z polowaniem – dzieci miały za zadanie złapanie owadów do specjalnego pojemnika, które wcześniej rozdał Igor. Następnie na sporej białej płachcie rozłożonej na ziemi jak dywan, wokół której rozsiadły się dzieci, znaleziska zostały wypuszczone na wolność. Igor opowiadał o każdym z nich, nazywał je, zanim wszystkie rozbiegły się po płachcie w poszukiwaniu spokoju i ukrycia. Pomaszerowaliśmy dalej by w rosnących nieopodal wysokich trawach spróbować złowić kleszcze. Dzieci posługiwały się specjalnie skonstruowanym „poławiaczem kleszczy”. Kawałek białego materiału zaczepiony na sznurku, który należało ciągnąć po trawie to właśnie ten specjalny kleszczowy poławiacz. Okazało się jednak, że najwięcej tych pajęczaków złowił na swoich nogawkach, kroczący na przedzie grupy dzieci, Igor.

Kolejny przystanek to pień starego drzewa – tutaj w próchniejącym drewnie szukaliśmy jego lokatorów – trafiliśmy na mrówki. Burzowa pogoda przepędziła nas z lasu, ale czuję że spacer mógłby trwać i trwać – biorąc pod uwagę nie wyczerpaną energię prowadzącego i dzieci.
Paulina Szelerewicz-Gładysz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *